Fundacja Pasja

Adopcja realna kociaki

Moc przyjaźni!

ZAPISZ SIĘ DO NASZEGO NEWSLETTERA!





Dzienne pokrycie posiłków
7zł


Dzienne utrzymanie
10 zł


Miesięczne utrzymanie
350 zł


Przekaż dowolną darowiznę:




Możesz dokonać darowizny  wpisując w tytule przelewu np. "cztery kotki darowizna'' na numer konta:
Swift/Bic: BPKOPLPW IBAN:
PL: 72 1020 5242 0000 2302 0453 8427

Adopcja realna kociaki

Historia kociaków…

Na dworze robi się coraz szybciej ciemno, pogoda się zmienia, wciąż pada deszcz, a noce są coraz chłodniejsze. Gdy rano wychodzi się do pracy, można spodziewać się wielu przykrych widoków, na które niewielu reaguje… Bo na zwykłej drodze, jest tyle rozjechanych, potrąconych zwierząt leśnych najczęściej, ale i kotów.

I może to właśnie jeden z tych kotów, leżących gdzieś tam, w błocie z połamanym kręgosłupem, rozjechanymi łapami, albo walczącym o każdy kolejny wdech w agonicznym stanie po zderzeniu, był nieszczęśliwą matką czworga maleńkich kociąt, które miaucząc jak noworodki. Czekały na powrót matki, ale ta nigdy już nie wróciła… Odeszła za tęczowy most, po czasie ogromnego bólu. Przecież tylko garstka ludzi, zatrzymałaby się, aby pomóc kotce… Reszta pojedzie dalej, a następni, albo ominą ją kołami lub przejadą po niej, rozgniatając ją i coraz mocniej mieszając z nawierzchnią drogi. I tak się dzieje, że w nas jest tak wiele współczucia, ale w czynach tak wiele obojętności…

Może mijał czas, a może było to o wiele szybciej, niż się wydaje, cztery kociaki pragnące swej matki i oczywiście pokarmu, coraz bardziej słabły… Bez opieki, jedzenia, schronienia, tak naprawdę czekały już na śmierć, bo jak to dzieci, przecież są bezbronne i tak bardzo nieporadne.

Ktoś, kto widział, że kotka nie wraca do swych maluchów, można by rzec, że zlitował się nad nimi… Jednak czy litość nie byłaby napojeniem i zaopiekowaniem się maleństwami? Ta czwórka kociąt została podrzucona pod czyjeś drzwi. Właścicielka domu, mając dobre serce, wzięła je do siebie i napoiła tak przeraźliwie głodne maleństwa, spragnione czyjejś troski.

Jednak nie mogła się nimi opiekować. Na następny dzień musiała już wyjechać i wiedziała, że koty po prostu zdechną z głodu i braku opieki. Trafiły do nas – jest to ogromny obowiązek, bo kotki są tak małe, że każdego trzeba karmić specjalnym mlekiem przez butelkę co trzy godziny, a noc, nie jest tu wyjątkiem. I patrzą one tymi swoimi słodkimi oczkami, które tak trudno się otwierają, przez zalegającą w nich ropę… Chwytają Cię one swoimi mokrymi od deszczu łapkami i pyszczkiem szukają cyca, który jak ich matka, jest już tylko wspomnieniem…

Razem uratowaliśmy maleństwa.

Teraz, kotki są już coraz starsze, a razem z wiekiem, przybyło im urody- są pięknymi pieszczochami, umiejącymi załatwiać się do kuwety i jedyne o czym jeszcze marzą, pomimo tego, że już żyją jak w bajce, to mieć swojego jedynego opiekuna i dom adopcyjny.

Może ktoś z was marzy o pięknym dachowcu?

Przekaż dowolną darowiznę:





Wesprzyj

Wesprzyj fundacje

Wybierz kwotę darowizny:

Wpłać dowolną kwotę:

Chcesz uzyskać
więcej informacji?

665 403 450